Słowiańskie święto nawoływania wiosny – Hukannie Viasny

Dzięki uprzejmości naszej przyjaciółki Volgi Tarasewicz prezentujemy słowiańskie obchody święta wiosny na Białorusi. Naszym zwyczajem opiszemy ten obrzęd i jednocześnie nawiążemy do podobieństw z ludową obrzędowością Słowian Zachodnich oraz tradycjami ludów Azji Centralnej.

Tradycje wiosenne na Białorusi nazywane są Hukaniem wiosny (Hukannie Viasny), czyli nawoływaniem wiosny, co jest prowadzone w taki sposób, że na najwyższych miejscach w okolicy, pagórkach, górach, ale dawniej nawet na dachach domów krzyczy się, zwracając się do Boga, kiedyś Bogów o przyjście wiosny. Po tym, korowody kobiet schodzą się w miejsce obrzędu, śpiewając po drodze pieśni. W tym czasie rozpala się ognisko, co nazywa się “ogrzewaniem Ziemi”. Na ogniu w ramach ofiary smaży się jajka.

Kolejnym elementem wiosennego obrzędu jest zawieszanie na drzewach figurek ptaków oraz kolorowych wstążek. Podobne zdobienia robi się na huśtawkach wieszanych na gałęziach drzew. Na tych huśtawkach dziewczęta starają się jak najwyżej wznieść w powietrze, wzmacniając tym siły odradzającej się przyrody. Podobne przesłanie ma kolejny zwyczaj, polegający na tym, że na huśtawce, w formie równoważni, staje jedna dziewczyna, druga zaś skacze na przeciwległy brzeg deski. Pierwsza z dziewcząt w efekcie takiego skoku leci w górę, a im wyżej się uniesie tak wysoko wzrośnie len w danym roku. W tym czasie śpiewne korowody kobiet otaczają ognisko. Jedną ze śpiewanych pieśni jest “Што й па мору”, która opowiada o łabędziach z młodymi, płynących po morzu, na które rzuca się biały orzeł. Rozgania on stada łabędzi, po których zostają unoszące się na niebie pióra i puch. Pióra , które opadają na trawę zbiera piękna dziewica i robi poduszkę do snu dla swojego ukochanego Iwaniuszki.

Kulminacją obrzędu jest upieczenie 40 ptaków z ciasta (w zależności od regionu Białorusi są to kaczki-cyranki lub skowronki). To rytualne pieczywo układa się na świątecznym obrusie, który trzymają kobiety i następnie podrzucają chlebowe ptaszki do góry, co ma spowodować powrót ptaków na wiosnę. Obrzęd wiosenny zamykają tańce.

Większość opisywanych zwyczajów to oczywista dla tego święta forma żegnania zimy i przywoływania wiosny. Świętowanie odnowy sił natury i życia, co na przedchrześcijańskiej Słowiańszczyźnie wiązane było z nastaniem Nowego Roku.

Warto dodać, że dawniej obrzęd świętowania wiosny trwał kilka tygodni. Na Białorusi rozpoczynał się w równonoc wiosenną i często trwał do święta Zwiastowania (początek kwietnia). Podobne świętowanie nadejścia wiosny, jako Maslenica obchodzone jest na obszarze Rosji, Ukrainy i Białorusi. Święta te jeszcze w XVIII wieku, w niektórych rosyjskich guberniach zaczynały się już na 56 dni przed Wielkanocą, czyli trwały nierzadko od lutego do kwietnia. Na pograniczu Białorusi i Ukrainy w trakcie tych świat realizowany, jest między innymi obrzęd “pogrzebu strzały” którego znaczenie opisujemy w naszej książce.

Warto zwrócić uwagę na szereg elementów opisanych zwyczajów, spójnych z tradycjami ludowymi zachowanymi w innych częściach Słowiańszczyzny w tym Polsce. Zaczynając od różnicy czyli od topienia/palenia Marzanny, które odbywa się wiosną na Słowiańszczyźnie Zachodniej i Południowej, a które opisywane było już przez Długosza w czasach średniowiecza. Warto zauważyć, że w Rosji w ramach wspomnianej Maslenicy palono wypchanego sianem chochoła, przedstawiającego postać ludzką lub zwierzęcą. Postaci ludzkiej, zamiast nosa często wkładano marchew. Eksponowano również narządy płciowe, co przywodzi na myśl pelazgijskie święta dionizyjskie i kukły Priapa. Co interesujące, w okolicach Pskowa do XIX w. z tej okazji zamiast chochoła stawiano śnieżną babę ze wspomnianą marchewką zamiast nosa, wyeksponowanymi cechami płciowymi. Z kolei w okolicach Permu stawiano drewniany posąg. Jak wiadomo posągi bóstw jeszcze w średniowieczu określano mianem bałwanów, więc wszelkie skojarzenia wydają się jak najbardziej trafne. Nie zachowało się to w żadnych źródłach pisanych, lecz w tym ujęciu również nieprzypadkowym atrybutem śnieżnej kukły, bałwana okazałaby się miotła, czy raczej pomiotła – przedmiot w obrzędowości ludowej uważany za magiczny. Tak więc przy okazji, można zauważyć, jak słowiańska zwyczaj śnieżnej kukły zagościł (nie jako jedyny) w symbolice kultury popularnej niemal na całym świecie.

Co ciekawe w opisywanym święcie białoruskim nie ma pisanek, które są stosowane już podczas typowych obrzędów Wielkanocy, praktycznie na trenie całej Słowiańszczyzny, ale również Iranu.

Jajo ma charakter typowo archetypiczny, nawiązujący do mitu kosmogonicznego (szerzej o tym w naszej książce), czyli wyłaniania się życia – pięciu żywiołów z prajedni.

Ale już wieszanie różnokolorowych wstążek, znajduje do dziś zastosowanie w obrzędach ludowych wielu części Słowiańszczyzny. W żywych tradycjach Azji Centralnej (szamanizm, Bon, weddyzm) do dnia dzisiejszego zachowała się wiedza, wskazująca na symboliczne zastosowanie tych wstążek jako kolejnych pięciu żywiołów (pięć kolorów wstążek) kreujących wszechświat i przywracających siłę życiową miejsca (także o tym szerzej w naszej książce). Wstążki są tym samym bezpośrednim nawiązaniem do flag modlitewnych wieszanych w Azji Centralnej w takich samych intencjach. W ten sposób dekoruje się głównie brzozy, drzewa u Słowian uznawane za szczególne dla pomyślności i zdrowia danej społeczności. Także podczas świąt Maslenicy, świętą brzozę wynoszono, wraz z korowodami do lasu lub topiono w rzece.

Ślady rytualnego zastosowania huśtawki znajdziemy także w mitach pelazgijskich. Opisane są tam rytuały z okazji świąt dionizyjskich, które polegały między innymi na huśtaniu się dziewic, co miało formę ofiary i i przywołania błogosławieństw. Na tych samych drzewach, na których się huśtano wieszano również maski.

Omawiając kolejne atrybuty świąt wiosennych, należy powrócić do pieczonych, chlebowych ptaszków rytualnym pieczywie, które w Maslenicy zastąpiono blinami, czyli naleśnikami. Jest to charakterystyczne dla wspólnoty Bałto-Słowiano-Aryjskiej wykorzystanie ofiarne ciasta. W tradycji ludowej na terenach Rusi Czerwonej jeszcze w XIX wieku, podczas świąt Bożego Narodzenia tak uświęconym ciastem nacierano drzwi domostw, co być może do współczesności zachowało się w wersji schrystianizowanej jako pisanie na drzwiach kredą K+M+B.

Szeroko można opisywać symbolikę ptaków. W obrzędowości słowiańskiej kaczki, ale również łabędzie (opiewane w pieśni) to posłańcy miedzy światami. W podaniach słowiańskich, a także w Azji Centralnej i środkowej ptaki wodne brały udział w wyłanianiu się ziemi i życia z pramorza. Zarówno kaczka jak i łabędź w kulturze ludowej Słowian to ptaki związane z przenoszeniem dusz.

Kolejną interesującą analogią jest samo przywoływanie wiosny czyli tytułowe “hukanie”. Podobny obrzęd znajdziemy w tradycji Bon, gdy podczas Nowego Roku (obchodzonego między lutym a marcem) w powietrze wyrzuca się ofiarną mąkę, krzycząc “Niech Bogowie zwyciężą !”.

Rafał Jakubowski

Więcej o rytuałach na Słowiańszczyźnie i w Azji Centralnej można przeczytać w naszej książce “Wierzenia Słowian i Indoariów”

Zdjęcie i informacje o święcie „Hukannie Viasny” Volga Tarasevicz